• Witam Cię serdecznie na moim blogu!Znajdziesz tutaj wiele cennych informacji z dziedziny dietetyki
  • Produkty, których nigdy nie kupię dziecku

    Produkty, których nigdy nie kupię dziecku

    Czy zastanawialiście się kiedyś, co się kryje wewnątrz produktów spożywczych przeznaczonych dla dzieci? Okazuje się, że często artykuły te posiadają wyższą niż dla dorosłych zawartość cukru! Prawda jest zatrważająca. Jedzenie, które powinno być najwyższej jakości i wolne od chemicznych dodatków jest nimi wręcz nafaszerowane!
    Trudno pojąć tak irracjonalne działanie, jak dosładzanie artykułów spożywczych skierowanych dla najmłodszych. Dla przykładu: do jogurtu dla dzieci dodaje się aż dwie łyżeczki cukru, to więcej niż w jogurtach dla dorosłych!
    Jednak przez dosładzanie producenci żywności dla dzieci pokazują swoją przebiegłość.
    Słodki smaku cukru uzależnia, a nie od dziś wiadomo, że za słodyczami najmłodsi wręcz przepadają. I koniunktura zapewniona.
    Pozostaje mieć nadzieję, że producenci się w końcu opamiętają i zaczną walczyć o portfele rodziców w inny sposób. Na przykład dodając coś wartościowego.
    Tymczasem my jako rodzice możemy, a nawet powinniśmy, mieć wpływ na sposób odżywiania się naszego dziecka. Dzięki niniejszemu artykułowi dowiesz się, które produkty są szczególnie niezdrowe i niewskazane dla najmłodszych.
    Może dzięki ogólnemu i zakrojonemu na szeroką skalę bojkotowi pewnych artykułów producenci zrezygnują ze swoich niecnych taktyk. Zapraszam do zapoznania się z
    „czarną listą” produktów, które należy omijać szerokim łukiem.
    A wszystko po to, by nasze dzieci rosły zdrowe i zostały wyposażone w dobre nawyki żywieniowe.

    Słodycze z witaminami

    Oczywiście, nie chodzi tu o popadanie w skrajność i całkowitą izolację dziecka od łakoci.
    Jedynie trzeba zwrócić uwagę, że „witaminizowane słodycze” to tak naprawdę tylko słodkości zawierające witaminy tylko w nazwie. W składzie tego rodzaju przekąsek dominuje syrop glukozowo-fruktozowy lub cukier. To nie brzmi dobrze.
    W przypadku słodyczy rzekomo wzbogaconych witaminami istnieje niebezpieczeństwo niepotrzebnej suplementacji. Witaminy winny być dostarczane do diety dziecka na wyraźne zalecenie lekarza. Nie zaś „na wszelki wypadek”.

    Kolejne zagrożenie związane z witaminowymi słodyczami to błędne poczucie,że jesteśmy zwolnieni z obowiązku dostarczenia dziecku witamin i minerałów tak niezbędnych na co dzień.
    Oczywiście, w owocach i warzywach też znajdziemy cukier. Lecz jednocześnie dzięki obecności błonnika cukier ten ulega strawieniu. W słodkościach z apteki błonnika nie ma.
    Mniej świadomi opiekunowie podają swoim pociechom takie landrynki hurtowo, częściej niż serwowaliby zwykłe cukierki, nie mając świadomości, że to to samo.
    Skutki spożywania przez dziecko takich cukierków są długofalowe. Młody człowiek odmawia zjedzenia warzyw i owoców, bo przecież jego dzienne zapotrzebowanie na witaminę C zostało już pokryte. Wszystkie przytoczone wyżej argumenty dają do myślenia.

    Herbatki granulowane

    To tak naprawdę nie żadne herbatki, tylko cukier!
    Co gorsza, na opakowaniach napisane jest, że można podawać je już noworodkom, które smak białego cukru powinny poznać jak najpóźniej!
    Ważna informacja dla matek karmiących:
    Jeśli karmisz piersią wystarczy twoje mleko. Jeśli z butelki – mleko modyfikowane oraz dopajanie wodą tak długo jak się da. Nie śpiesz się z podawaniem słodkich napojów. Dziecko, które pozna smak soku, niechętnie patrzy na wodę. Zawsze, w każdej sytuacji czytaj dokładnie etykiety, nawet jeśli producent przekonuje, że dany artykuł jest bezpieczny od pierwszych dni życia dziecka.

    Wody smakowe

    Tak naprawdę nie jest to żadna woda, lecz napój, do którego dodano w pierwszej kolejności cukier, oprócz niego aspartam, sztuczne aromaty i konserwanty.
    O ile zdrowiej jest zrobić własną, prawdziwą wodę smakową. Do wody powrzucać pokrojone owoce, listki mięty i gotowe.

    Serki topione

    Słusznie budzą rezerwę. W swoim składzie zawierają tzw topniki. Topniki to nic innego jak kwas cytrynowy, kwas winowy ( obecny w winogronach ) oraz kwas mlekowy.
    Wychodzi na to, że nie topniki są winne temu, że serki topione są niezdrowe, a chemia w nich zawarta, tłuszcz utwardzany i różnego typu konserwanty. Jeśli podsumujemy je stwierdzeniem, że są tłuste, kaloryczne i mniej odżywcze od np. sera żółtego, to mamy pełen obraz tego produktu. Zdrowszą alternatywą jest podanie dziecku serów twarogowych.

    Płatki śniadaniowe

    Nic się nie stanie, jeśli dziecko zje taki posiłek od czasu do czasu.
    Jednak trzeba mieć świadomość, że tego typu produkty to nic zdrowego. Smakowe płatki
    ( cynamonowe, czekoladowe, miodowe ) to czysty cukier. Przecież można pyszne, pełnowartościowe płatki wykonać we własnym zakresie.
    Do muesli z płatków bez cukru dodajemy suszone albo świeże owoce, siemię lniane czy otręby. I zdrowe śniadanie gotowe!

    Różowiutkie, gładkie szyneczki

    Naturalna szynka ma szarawy kolor. Barwa różowa to zły sygnał. Oznacza to, że została
    „podkolorowana” azotynami. Jeśli jest obślizgła w dotyku, wycieka z niej woda, widoczne są ślady po nakłuciach to znaczy, że trzeba zrezygnować z kupna. Dobra szynka jest elastyczna. Gdy się ją ściśnie wraca do pierwotnego kształtu, łatwo ją pokroić, nie jest zbyt miękka.
    Jeśli po przekrojeniu się błyszczy i widać na niej różnokolorowe refleksy, trzeba uciekać jak najprędzej 😉

    Zawsze sprawdzaj skład, czyli ile mięsa zużyto na wyprodukowanie 100g wędliny.
    Dobra szynka to ta, która kosztuje w okolicach 30 zł. Cechą charakterystyczną dla tanich wędlin jest większa zawartość wody, a niewielka mięsa.

    Kupne pasztety

    Dzieci uwielbiają kanapki z pasztetem. Jednak nie warto kupować go w sklepie.
    Nigdy nie będziemy mieli pewności co do składu takiego produktu. Najbezpieczniej pasztet upiec w domu samodzielnie.

    Parówki

    Tutaj jednak można iść na ustępstwa kupując parówki od sprawdzonych dostawców.
    Dobra jakościowo parówka to taka, gdzie na etykiecie nie znajdziesz dopisku: MOM, oraz dodatków poprawiających smak, konsystencję, kolor, czy przedłużających trwałość produktu.
    Jeśli zauważysz, że niedojedzona przez dziecko parówka nie szarzeje, za to nadal ma ten sam różowy kolor, to znak, by jej więcej nie kupować.
    Dobrym znakiem jest również chrzęszcząca po przełamaniu skórka. Jeśli wędlina jest opakowana we flak – nie wróży to nic dobrego.

    Biszkopty

    Nieodłączny atrybut niemal każdego dziecka. Matki chętnie podają dzieciom biszkopty na placach zabaw, na zakupach, w kolejce do lekarza…
    Produkt nieodmiennie kojarzony z dzieciństwem. Czy nie lepiej podać dziecku kanapkę albo jabłko? Z biszkoptami jest jeszcze jeden problem. Obecny jest w nich syrop glukozowo-fruktozowy.

    Kaszka ryżowa o smaku bananowym

    Kaszka została wzbogacona przez producenta cukrem. Jest to kolejny już produkt spożywczy, skierowany do niemowląt, gdzie cukier znajduje się na drugim miejscu w składzie!
    Polecany jest on dla maluchów już od czwartego miesiąca życia!
    Praktyki firm wytwarzających jedzenie dla najmłodszych mogą przyprawić o gęsią skórkę.
    W jakim celu wyrabiać błędne nawyki żywieniowe od najmłodszych lat życia dziecka,skoro można przygotować bardziej wartościowy posiłek złożony ze zwykłej kaszki wzbogaconej kilkoma kawałkami naturalnie słodkiego banana.

    Syrop owocowy

    Niestety, owocowy dodatek do wody tylko z pozoru jest dobrym pomysłem.
    Syrop owocowy o smaku truskawkowym kusi dodatkiem witamin, jednak w składzie znajdziemy głównie cukier.

    Mleko czekoladowe

    O zgrozę może przyprawić fakt, iż mleka smakowe rozdawane są w szkołach.
    Zamiast serwować dziecku mleko z dodatkiem cukru, karagenu i aromatów, wystarczy dodać kakao do zwykłego mleka. Jeden taki kartonik „ulepszonego” mleka czekoladowego to 20g cukrów, czyli równowartość czterech łyżeczek cukru.

    Żelki „na odporność”

    Producent reklamuje swój wyrób jako żelki wzbogacone zestawem 11 witamin i minerałów.
    Rzeczywistość jest inna. Żelki składają się głównie z syropu glukozowego, cukru, wody i żelatyny wieprzowej. Absolutnie taki produkt nie sprzyja odporności dziecka.

    Białe pieczywo, drożdżówki

    Podawanie dziecku bułki nie jest złym posunięciem. Jest to od dawna praktykowany sposób na ząbkowanie, na nudę podczas zakupów. Jednak lepiej by było, gdyby ta bułka nie była biała.
    Pełnoziarnista, z ciemnej mąki, na zakwasie, bez polepszaczy i spulchniaczy jest o wiele zdrowszą alternatywą.
    Popularność drożdżówek jest wprost przerażająca. Przecież mamy możliwość kupić inny produkt, nie przepełniony cukrem i tłuszczem w najpodlejszym wydaniu.

     

    Choć rynek zlewa nas całą masą produktów przeznaczonych dla dzieci, w których składnikiem dominującym jest cukier, jako świadomi konsumenci zawsze mamy wybór.
    Dzięki dokładnemu czytaniu etykiet jesteśmy w stanie odrzucić to, co bezwartościowe i szkodliwe dla zdrowia naszych dzieci. Zabiegi stosowane przez producentów są karygodne i budzą niepokój oraz najwyższy sprzeciw. Absolutnie nie sprzyjają budowaniu zdrowych przyzwyczajeń żywieniowych i nie wzbogacają menu dziecka w niezbędne składniki.
    Nam, jako rodzicom i opiekunom zależy na tym, by dieta naszych pociech była prawidłowa i wspierała ich ustawiczny rozwój.
    Możemy im to zapewnić przez zmianę i kształtowanie nowego modelu racjonalnego żywienia.
    Zmiany nie będą łatwe, jeśli latami praktykowaliśmy to, co nierzadko sami wynieśliśmy z domów. Jednak małymi krokami można dojść do celu.
    Dieta, która poważnie ograniczy szkodliwy cukier na rzecz warzyw i owoców sprawi, że dziecko będzie bardziej odporne na infekcje, nie będzie miało problemów z zasypianiem, osiągnie lepsze wyniki w nauce, stale będzie wspierane w rozwoju.
    Jeśli po przeczytaniu tego artykułu zastanawiasz się, czy nawyki żywieniowe twoje i twojej rodziny są odpowiednie, czy twoje dzieci nie są, poprzez kontakt z niezdrowymi produktami, narażone w przyszłości na poważne choroby typu cukrzyca czy otyłość,
    nie czekaj – skontaktuj się ze mną. Pomogę zbilansować dietę twoją i twojego dziecka tak, by wyeliminować niepotrzebny cukier i sztuczne dodatki do żywności.
    Zdrowie twojego dziecka to cenny kapitał na przyszłość. Trzeba zadbać o niego już teraz 🙂

     

    Beata Ślebzak-Cebula

    dietetyk kliniczny

    autorka fanpage Facebook

    #Udostępnij
    Facebook
    Facebook Pagelike Widget